niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 1

Cofnęli się w czasie. Teraz walczyli z kolosem. Długo im to zajomowało nawet z pomocą Williama, co trochę dziwiło młodego już Jeremiego. Yumi w tym momencie stała w miejscu i nie bardzo wiedziała co się dzieje. Teraz wszyscy byli pewni, że jednak przeżyła. Głos Odd'a jednak przywrócił ją do porządku i zajęła się tarantulami. Po skończonej bitwie wrócili na ziemię, lecz niestety nie dało się tak łatwo jak wcześniej pokonać wroga.
- Ktoś mi powie co się dzieję, dlaczego odnoszę wrażenie, że to już się działo? - zapytała Ishiyama wchodząc do sali z superkomputerem.
- Ale o czym Ty mówisz, może ma Deja Vu? - zapytał retorycznie William - Jeremy powiedź nam co z Xaną?
- Źle i to bardzo - urwał na chwilę - Włączyłem ten system wieloczynnikowy i on nie zadziałał. Xana jest jeszcze bardziej potężny niż zwykle lub znalazł inną drogę na wejście do naszego świata - westchnął cicho. Takiego obrotu spraw się nie spodziewał. Czekała ich znacznie gorsza walka niż sobie to wyobrażał, ale musieli dać radę bez względu na wszystko.
- Myślisz, że istnieje gdzieś drugi superkomputer i Xana się w nim schował? - spytała Aelita. Cała piątka spojrzała na okularnika i oczekiwała jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Prawdopodobnie tak, będę musiał przebadać całe Lyoko i Morze Cyfrowe, może coś tam uda się znaleźć i spędzę tutaj zapewne całą noc. - odwrócił się w stronę klawiatury i zaczął stukać w klawisze. - Oczywiście będzie trzeba znaleźć nowy sposób na pozbycie się Xany - mówił nie przerywając pracy.
- Zostanę z Jeremim i mu pomogę, lepiej wróćcie do internatu i w razie czego powiedźcie coś Jim'owi jakbyśmy jeszcze nie wrócili. - wzięła laptop blondyna i zaczęła pracować razem z nim. Reszta ekipy pojechała windą do góry.
- Już myślałam, że pozbędziemy sie go na dobre. - odezwała się Japonka wychodząc z windy.
- Niestety, musimy nadal walczyć, w końcu go pokonamy i będziemy mieli zasłużone wakacje - Ulrich złapał ją za ramię i delikatnie się uśmiechnął, a ona odwzajemniła go. Teraz wiedział, że może poprawić kontakty z nią i postara się nie zepsuć tych relacji. Musiał być silniejszy jeśli chodzi o jego uczucia, musiał się w końcu odważyć i powiedzieć co czuje. Mimo iż strach wrócił to chciał powiedzieć co czuje w tym momencie, ale William i Odd patrzyli na nich, Zaczerwienił się i szybko udał się na most. Do niego dołączyła reszta i razem ruszyli w stronę internatu. Po niecałych 20 minutach dotarli na miejsce.
- Lepiej idźcie, bo jeszcze Jim Was przyłapie i będziecie mieć problemy - zaśmiała się Yumi i pobiegła w stronę swojego domu. Chłopaki po cichu weszli na piętro i na ich szczęście nie było żadnego nauczyciela dyżurującego. Najciszej jak się dało weszli do swoich pokoju i zaraz położyli się spać. Przed 6 rano zadzwonił budzik Odd'a (Subdigitals - S'envoler). Blondyn z pasemkiem wyłączył go. po chwili razem z Ulrichem szedł w stronę łazienki.
- Myślisz, że wrócili? - zapytał głośniej Ulrich wchodząc pod prysznic. Odkręcił ciepłą wodę i krople zaczęły spływać po jego ciele.
- Nie mam pojęcia - i w tym samym momencie do łazienki wszedł Belpois - O Einstain i jak tam badania?
- Powiem wszystko po lekcjach. Zbiórka w moim pokoju - Mówił odkręcając kurek kranu. O 7 wszyscy szli w stronę stołówki. Nagle zobaczyli Yumi i Williama idących razem w ich stronę.
- Jak ten patafian działa mi na nerwy - Szepnął Ulrich do Odd'a
- Bo jesteś zazdrosny Panie Stern. Lepiej weź ją w obroty zanim zrobi to William, znowu. - Mocno podkreślił ostatnie słowo. Brunet wiedział, że Odd miał rację.
- Cześć, o czym rozmawiacie? - Podeszła do nich uśmiechnięta Yumi.
- O niczym - Odpowiedział chłodno Stern wkładając ręce do kieszenia i wymijając ją. William poszedł za nim i złapał go w parku.
- Ulrich, czekaj coś Ci powiem - złapał go a ramię - Nie traktuj jej w ten sposób...
- Jesteś moim problemem, wiesz? - Zapytał retorycznie przerywając mu.
- Jeszcze nie jestem, ale jeśli sie za nią nie weźmiesz to ja to zrobię i wtedy będe Twoim problemem. Chciałem powiedzieć Ci coś innego, ale chyba powiem kiedy indziej, bo nie masz nastroju - zaczął wracać w strone szkoły. Pierwszy na stołówkę wszedł William i niedługo po nim wszedł Ulrich. Wziął swoją porcję i usiadł obok Yumi.
- Możemy dzisiaj pogadać? - zapytał szeptem tak by nikt nie słyszał. ta tylko odwróciła się w frugą stronę oburzona.
- Aelita, jak tam wczorajsze prace? - zapytała z lekkim uśmiechem Japonka.
- Dzisiaj po lekcjach w pokoju Jeremuiego wszystko Wam powiemy - odpowiedziała po czym upiła trochę wody ze szklanki. Przed dzwonkiem każdy udał się pod swoją klasę.
- Ulrich i jak z Yumi? - Zapytała nagle różowowłosa. - Tylko nie mów, że znów się na Ciebie obraziła. - po jego minie już wiedzieli, że tak właśnie było.
- Chłopie weź się ogarnij, bo William Ci ją gwizdnie sprzed nosa - Jeremi trochę podniósł głos.
- Ona pewnie czeka na Ciebie aż przyjdziesz i ją przeprosisz - Odd pokazał mu rękoma całą sytuację. Zaraz po tym zadzwonił dzwonek. Poszli na lekcje. Brunet nie umiał wysiedzieć na lekcji u Pani Hertz, ciągle stukał nogą co już powoli zaczęło denerwować jego kolegę z ławki. Della Robia chrząknął głośno, a Ulrich tylko spojrzał na niego i po chwili przestał. Zaraz po dzwonku laptop jeremiego dał znać o ataku Xany. Szybko pobiegli do klasy Yumi i Williama.
- Mamy atak Xany, zobaczymy co dla nas przygotował - Mówił lekko zdyszany blondyn. Nagle wszyscy ruszyli bieguen do parku. Otworzyli właz i zeszli do kanałów. Po 5 minutach wszli do windy i zjechali najpierw do sali z superkomputerem.
- Wysyłam Was w góry, najpierw Panie - Dziewczyny weszły do skanerów, a Jeremy zaczął proces wirtualizacji. - Transfer Aelity. Transfer Yumi. Skan. Wirtualizacja. - Po kilku sekundach znalazły się w Lyoko i niedługo po nich chłopaki wylądowali niedaleko ich.
- Wieża znajduje się na północy zachód od Was. Macie pojazdy - Wysłał im trzy pojazdy. Odd, Ulrich i Yumi wsiedli na swoje środki transportu, i ruszyli we wskazanym kierunku.
- Jeremy, możesz nam nie uwierzyć, ale wieża jest kwadratowa - Powiedziała Japonka gdy tylko schowali się za skałami..
- Podeślę Ci obraz - Odezwała się różowowłosa i pokazała mu obraz.
- No i mamy owoce morza na obiad tylko ja je wole w majonezie - odezwał się Odd wskakując na swoją deskę. Zaczął się rozglądać i zastanawiać jak tu je zaatakować, lecz zauważył coś czarnego za nimi - Ej William, wiesz, że Twój klon robi za cytrynkę? - Jak na zawołanie wszyscy spojrzeli w kierunku potworów.
- Ja i Odd zajmiemy się krabami, Yumi i William wezmą klona i jak tylko zrobi się przejście Aelita pobiegnie do wieży, Jeremi, czy tam w Ciebie jest wszystko w porządku? - Zapytał Ulrich. Nie uzyskali żadnej odpowiedzi. - Chyba musimy brać się do roboty, bo tam chyba jest gorąco.
W fabryce Jeremy tak naprawdę się nie odzywał ponieważ odkrył coś dziwnego, co go bardzo zaskoczyło. Stukał palcami w klawiaturę kod źródłowy:
call               ds:Get
push             eax                         ;ArgList
push             offSet Format        ;"EUDC//"
lea                eax                         [ebp+358h+Dst]
push             eax                         ;Dst
call               esp_4011481
add               esp, Och
xor               esi, esi                    ;lpdwDispsition
lea                eax                          [ebp+358h+hKey]
push             eax                          ;pHKResult
push             esi                           ;lpScecuritytAttributes
call              EnableEUDC
mor             [ebp+358h+ver_356], OFFFFFFFEh
jnp               short    loc_401422

- Słuchajce, w morzu cyfrowym zlokalizowałem coś dziwnego - Powiedział po dłuższym okresie milczenia - To jest jak replika. Jeśli możecie to pośpieszcie się, bo sygnał maleje
- Jasne Einstain - Odpowiedział blondyn z fioletowym pasemkiem. Odd i Ulrich pojechali w stronę krabów. Brunet jadący na motorze lekko zahamował, skoczył nad krabem i w tym czasie motor przejechał pod nim, a Stern zdążył zadać cios i wsiąść z powrotem na swojego rumaka. Jego przyjaciel obecnie unikał strzałów skorupiaka. Chwycił deskę do ręki i robił okrążenia wokół wieży, a w tym czasie Yumi i William walczyli z klonem. Japonka zgrabnie unikała jego ciosów, lecz był bardzo silny i ciężko było go uderzyć. gdy tylko napierali on nawet nie używając swojego miecza tylko za pomocą rąk potrafił ich odepchnąć. Ulrich postanowił im pomóc. Zrobił dwa kółka w miejscu i z maksymalną prędkością ruszył w jego kierunku.
- William - krzyknął do niego, a ten odskoczył, a Ulrich zeskoczył z ciemnozielonego pojazdu  i udało uderzyć się wroga, który razem z motorem wleciał do cyfrowego morza. W między czasie Odd załatwił kraba. Aelita włączyła skrzydła i pędem poleciała do wieży. Szybko ją zdezaktywowała.
- Dobra robota ludzie, a teraz materializuje Was do sektora piątego, a potem biegiem do Skida. - wpisał jakiś ciąg liter i cyfer. Wszyscy znaleźli się w Kartaginie. Od razu pobiegli do widny, która zawiozła ich do hangaru. Jeremy teleportował wszystkich i Aelita zaraz wyleciała z "piątki" i zanurzyła się w cyfrowym morzu.
- Ustaw Skida na 78 stopień zachodni - Znów słyszeli głos przyjaciela. Jak kazał, tak zrobiła. Ustawiła kurs i popłyneli w stronę "dziwnej" rzeczy. Podlecieli do wyjścia, które Belpois im otworzył. gdy tylko wylecieli z cyfrowego morza to ukazała im się powierzchnia, która miała dwa okręgi obracające sie wokół całego terenu. Jeden obracał się pionowo, a drugi poziomo. Na środku całego terenu znajdowała się kula.
- Dobra ludzie wysadzę Was i rozejrzyjcie się tutaj. Może dowiemy się co to jest za miejscu - Jeremy wpisał kilka słów na klawiaturze i wszyscy znaleźli się poza Skidem. nagle usłyszeli dziwny dźwięk i cały teren zaczął zmieniać swój wygląd. Szybko wszystkich przeniósł z powrotem do Skida, Aelita szybko opuściła teren. gdy tylko wrócili na Ziemię zaczęli rozmawiać o znalezisku.
- Nie mam bladego pojęcia co to jest, ale teraz chociaż wiemy jak tam się dostać - Mówił Jeremy.
- Może nazwiemy to Korą, bo na kształt to właśnie przypomina korę i będziemy musieli również dostać się do jądra tej Kory - Teraz zabrała głos Aelita. Nikt nie chcuał nic mówić na temat Kory więcej, ponieważ tak naprawdę nic nie wiedzieli.
- Jutro płyniemy to zbadać? - Zapytał Odd gdy szli mostem.
- Pewnie tak, im szybciej to zbadamy, tym lepiej, bo jeszcze może okazać się, że to jest nowa kryjówka Xany. nigdy nic nie wiadomo i oby jutro nie podniósł swojego wrednego łba. - Jeremy cały czas mówił, a cała reszta słuchała go uważnie. Tym razem muszą się pozbyć tego wirusa raz na zawszę. - Zrobienie antywirusa nie będzie takie łatwe, obecnie musimy walczyć.
Ulrich szedł z tyłu, a Yumi z Williamem zaraz przed nim. Słychać było, że dobrze sie razem bawią. Westchnął cicho i spuścił głowę na dół. W tym samym momencie Yumi odwróciła się i zobaczyła jego twarz.
- William idź beze mnie, chcę z nim porozmawiać - szepnęła do niego, który jak na rozkaz odszedł od niej, a ona stanęła do niego przodem. Nie zauważył jej i na skutek na nią wpadł.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że się zatrzymałaś - spojrzał na nią smutnym wzrokiem. Zaskoczyło to Japonkę, bo chyba pierwszy raz widziała smutek w jego oczach. Żadno z nim nie wiedziało co powiedzieć.
- Yumi, ja... - urwał. Brakowało mu odwagi. Wziął głęboki wdech. - Chciałem Cie przeprosić za moje zachowanie dzisiaj, zachowałem się jak totalny idiota. Nie powinienem Cie tak traktować. Nie zasługujesz na to - powiedział szybko na jednym wydechu. Młoda Ishiyama uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w policzek. Zeszli z mostu i każde z nich udało się w swoim kierunku.



Zastanawiam się nad pisaniem notek co 2 tygodnie, bo pisanie zajmuję trochę czasu.
Chciałabym co tydzień, ale też nie chce obiecywać i wyjść na tą, która nie dotrzymuje słowa.
Jeśli będzie dobrze notka pojawi się za tydzień, a jeśli nie to poinformuję o zmianie.
Dziękuję ^^

niedziela, 19 kwietnia 2015

Prolog

 Ona lat 27, on 26. Stracili kontakt ze sobą jak tylko opuściła mury ich wspólnej szkoły. Nikt nie wiedział co się z nią stało. No prócz może jednej osoby – Williama. Jedyne co wiedzieli to to, że są razem. Wstrząsnęło to nim i to dość poważnie, chciał popełnić samobójstwo, ale jego najlepszy przyjaciel wbił mu do głowy, że nie powinien robić tego z powodu dziewczyny, która mogła by się wydawać  najlepszą przyjaciółką. Każdy z nich nie mógł uwierzyć, że tak po prostu ich opuściła mówiąc „Ja rezygnuję, mam już dość , chcę w końcu normalnie żyć. Nie szukajcie mnie, bo i tak mnie nie znajdziecie. Żegnajcie.” Z całej szóstki tylko trójka z nich nadal była związana ze szkołą. On – blondyn z okularami, bardzo inteligentny został nauczycielem fizyki i chemii. Ona – krótkie różowe włosy, łatwowierna i równie bardzo inteligentna uczyła informatyki. Została tylko jeszcze jedna osoba do opisania. Tak został jeszcze jeden blondyn z masą żelu na włosach. Nie należał do tych najinteligentniejszych, ale za to był bardzo dobry z wychowania fizycznego. Cała trójka musiała zostać  w szkole dla jednego celu – ochronić świat. Teraz już po całej bitwie, lecz nadal tu zostali, może z przyzwyczajenia do tego miejsca? Kto wie. Chłopak z żelem na włosach podszedł do blondyna z okularami na nosie.
- Ej, Jeremy, wiesz że nasz kolega Urlich wpadnie tutaj? – Spytał z entuzjazmem w głosie. W końcu nie widział go od dłuższego czasu, czyli jak wyjechał na Mistrzostwa do Niemiec.
- Naprawdę? To fajnie znów go ujrzeć – Uśmiechnął się Einstain na samą myśl, że znów ujrzy  swojego przyjaciela.
- Zapewne wygrali Mistrzostwa – Naglę odezwała się do tej pory nie odzywająca się różowo włosa.
- Aelita, nasz Urlich raczej by tu nie przyjeżdżał gdyby nie wygrał, przecież to nie w jego stylu. Znam go już zbyt długo.
- Odd chcę Ci przypomnieć, że znamy się mniej więcej tyle samo – Zaśmiała się Hopperówna.
Della Robia coś tylko powiedział pod nosem i usiadł na krześle. Po skończonych zajęciach wszyscy udali się do swoich pokoi (mieszkali w szkole). Żadne z nich od czasów gimnazjum nie zmieniło pokoi ani ich wystroju. Zbyt wiele wspomnień z tym się wiązało. Od ciągłej gadaniny do fabryki i z powrotem do uciekania przed Jim’em kiedy tylko coś przeskrobali. Dyrektorem był nadal nikt inny jak Jean-Piere Dellmas tylko już chodzący bardziej przygarbiony i od czasu do czasu kaszląc. Widać było, że zdrowie i wiek dawało o sobie znać, ale on nie chciał opuszczać szkoły.  Wcześniej już wspomniany Jim również był w szkole, bo to był praktycznie jego dom. Nie miał żadnej rodziny i nikt nie miał przeciwko żeby on tu został. Mimo swojego wieku nadal uczył wychowania fizycznego. Pani Hertz poszła na emeryturę, ale czasem zdarzało jej się wpaść do szkoły i porozmawiać z nauczycielami z tymi którzy zostali i tymi nowymi.  W sobotę cała trójka siedziała w pokoju Jeremiego i czekali na wejście Sterna. Po kilkunastu minutach stał już w progu i gdy tylko Odd go zobaczył rzucił się na niego jakby się nie widzieli pół życia. Bruneta to nawet uszczęśliwiło, bo to w końcu niemu nadal żyję. Następnie przywitali się z nim Belpois i Hopperówna. Na wspólnym rozmawianiu zleciało im całe popołudnie.
- Właśnie, zapomniałem Wam o czymś powiedzieć – Nagle z lekko podniesionym głosem powiedział Einstain zwracając na siebie uwagę pozostałej trójki. – Będziemy mieli jeszcze jednego gościa dzisiaj i raczej nie uwierzycie kto to jest – Powiedział lekko podekscytowany, jednak w jego głosie również można było usłyszeć lekkie drżenie co świadczyło o strachu. Wszyscy tylko domyślali się o kogo chodzi, jednak nie byli do końca pewni.  Już chciał powiedzieć, lecz pukanie do drzwi mu przerwało.
- Wejdź – Powiedział i drzwi otworzyły się i kogo za nimi za stali jeszcze bardziej ich zadziwił, bo nie tego się spodziewali. Aelita, Odd i Urlich byli święcie przekonani, że w progu stanie Ona, lecz bardzo się pomylili, gdyż  w drzwiach stanął William. Żadne z nich nie wiedziało co ma powiedzieć.  Dumbar wszystkich prześledził wzrokiem. Nie bardzo się zmienili, prócz Urlicha, który miał teraz włosy do ramion oraz zmienił styl ubierania się. Miał na sobie czarną bluzę z czarno-białym podkoszulkiem oraz szerokie niebieskie spodnie. Nie patrzył  na niego tylko w okno. Od razu można było się domyślić, że spodziewał się kogoś innego, ale cóż, nie zawsze można dostać tego co się chcę.
- Willam, a Ty co tutaj robisz? – Zapytał w końcu Ulrich. Ten tylko usiadł na jego łóżko i tępo patrzył w podłogę.
- Jeremy na kiedy masz ustawiony ostatni  „powrót do przeszłości” ? – odezwał się w końcu Dunbar. Nikt tego pytania się nie spodziewał. Einstain poprawił swoje okulary i przez kilka chwil się zastanawiał.
- Jakoś pod koniec 2007 roku, ale dlaczego o to pytasz?
- Mieliśmy  z Yumi wypadek i lekarze nie dają jej szans – z jego oczu poleciały łzy i w ogóle na nikogo nie spojrzał. Wszyscy poczuli smutek. Jeremy nagle podniósł się ze swojego krzesła.
- Tylko wiecie co to oznacza? –Spojrzał na wszystkich.
- Powrót X.A.N.Y i jeśli chcemy się cofnąć o 10 lat to musimy się przygotować na zmiany w przeszłości i na znaczne wzmocnienie naszego „przyjaciela”  - wtrąciła się Aelita.  – Czy jesteście podjąć taki krok?
- Tak – odpowiedział bez zastanowienia Stern. Młoda Japonka wiele dla niego znaczyła i zrobiłby dla niej wszystko. Tak jak w przypadku straty pracy jej ojca i włączanie powrotu do przeszłości żeby mogła dłużej z nimi być. Zaraz za nim podniósł się Odd. Po chwili wszyscy szli w stronę fabryki. W głowach wszystkich ukazały się wspomnienia. Uciekanie z lekcji lub w ogóle nie pojawianie się na nich, wymakanie się w środku nocy z internatu. Po ponad 20 minutach znaleźli się przy windzie. Po wciśnięciu guzika usłyszeli znajomy dźwięk nadjeżdżającej windy. Jak tylko otworzyła się wszyscy prócz Yumi weszli do środa i zjechali do pomieszczenia z superkomputerem.
- Jeszcze raz. Jesteście tego pewnie? – Zapytał odwracając się w ich stronę. Teraz dla wszystkich była najważniejsza Japonka niż powrót Xany. Mimo iż  nie widzieli się tyle lat daje traktowali ją jak najbliższą przyjaciółkę.
- Tak, włącz go i odpal powrót do przeszłości  - odpowiedział za wszystkich brunet. Blondyn odwrócił się i podszedł do maszyny. Pociągnął do góry wajchę i całe pomieszczenie znów świeciło się dawnym blaskiem. Nie czekając ani chwili dłużej pojechali do góry do Sali z komputerem. Jeremy zaczął coś klikać na klawiaturze.
- Cofniemy się do momentu kiedy walczyliście z kolosem. William, bądź przygotowany do walki, ponieważ tak wszystko udało się zaprogramować żebyś po powrocie też był w Lyoko i walczył u boku innych. Musicie również chronić Yumji, bo może przez pewnien czas nie wiedzieć o co chodzi. – chciał uruchomić powrót, lecz William przerwał mu.
- Ja mam jeszcze pytanie.
- Jakie – odezwała się Aelita spoglądając na czarnowłosego.
- Mówiliście o zmianie w przeszłości, o jakich zmianach wspominaliście? – spojrzał podejrzliwie na blondyna.
- Ktoś z Nas zapomni to co działo się teraz i zapewne będzie to Yumi, ponieważ jak mówiłeś jest w ciężkim stanie. Jest możliwość, że odzyska pamięć z tego życia, ale nie jestem do końca o tym przekonany. Również szkoła, stan klasy może ulec zmianie. – Odpowiedział mu zgodnie z prawdą. Wszyscy przez krótki czas zastanawiali się nad sytuacją.
- No to co, wracamy do Kadic jako uczniowie? – nagle odezwał się Odd, który do tej pory nie odezwał się ani słowem.
- No Einstain wal, bo nie wiadomo co się teraz dzieje z Yumi – pogodnił okularnika brunet.

- No dobra, powrót do przeszłości – Belpois wcisnął „Enter” i z holomapy „wyszła” biała aura i wszyscy cofnęli się o 10.

Wstęp

To tak na początek.
Chcę stworzyć swoją własną historię znanej prawie każdej osobie kreskówce "Code Lyoko". Głównym wątkiem będzie para Yumi oraz Ulrich, ale też mogę dodać inne pary, tj. Aelita i Odd lub Aelita i Jeremy. Zastanawiam się nad tym i nie wiem z kim połączyć Aelitę, a może Wy wybierzecie z kim ma być?
Rozdziały postaram się dodawać raz w tygodniu, tak pewnie w weekendy, ponieważ w inne dni nie ma czasu. Dziś wieczór dodam prolog i zobaczymy jakie będzie ogólne zainteresowanie całą historią. Jeśli będzie coś nie tak zawszę można napisać w komentarzu. Nie jestem ekspertem od języka polskiego, ale postaram się nie robić błędów. Może być też tak, że po prostu nie zauważę podczas pisania.
To chyba na tyle, miło będzie jeśli ktoś będzie aktywny na blogu.                                            

                                                                                                                 
                                                                                                                    Pozdrawiam.