Ona lat 27, on 26. Stracili kontakt ze sobą jak tylko
opuściła mury ich wspólnej szkoły. Nikt nie wiedział co się z nią stało. No
prócz może jednej osoby – Williama. Jedyne co wiedzieli to to, że są razem.
Wstrząsnęło to nim i to dość poważnie, chciał popełnić samobójstwo, ale jego
najlepszy przyjaciel wbił mu do głowy, że nie powinien robić tego z powodu
dziewczyny, która mogła by się wydawać najlepszą przyjaciółką. Każdy z nich nie mógł
uwierzyć, że tak po prostu ich opuściła mówiąc „Ja rezygnuję, mam już dość ,
chcę w końcu normalnie żyć. Nie szukajcie mnie, bo i tak mnie nie znajdziecie.
Żegnajcie.” Z całej szóstki tylko trójka z nich nadal była związana ze szkołą.
On – blondyn z okularami, bardzo inteligentny został nauczycielem fizyki i
chemii. Ona – krótkie różowe włosy, łatwowierna i równie bardzo inteligentna
uczyła informatyki. Została tylko jeszcze jedna osoba do opisania. Tak został
jeszcze jeden blondyn z masą żelu na włosach. Nie należał do tych
najinteligentniejszych, ale za to był bardzo dobry z wychowania fizycznego.
Cała trójka musiała zostać w szkole dla
jednego celu – ochronić świat. Teraz już po całej bitwie, lecz nadal tu
zostali, może z przyzwyczajenia do tego miejsca? Kto wie. Chłopak z żelem na
włosach podszedł do blondyna z okularami na nosie.
- Ej, Jeremy, wiesz że nasz kolega Urlich wpadnie tutaj? –
Spytał z entuzjazmem w głosie. W końcu nie widział go od dłuższego czasu, czyli
jak wyjechał na Mistrzostwa do Niemiec.
- Naprawdę? To fajnie znów go ujrzeć – Uśmiechnął się
Einstain na samą myśl, że znów ujrzy
swojego przyjaciela.
- Zapewne wygrali Mistrzostwa – Naglę odezwała się do tej
pory nie odzywająca się różowo włosa.
- Aelita, nasz Urlich raczej by tu nie przyjeżdżał gdyby nie
wygrał, przecież to nie w jego stylu. Znam go już zbyt długo.
- Odd chcę Ci przypomnieć, że znamy się mniej więcej tyle
samo – Zaśmiała się Hopperówna.
Della Robia coś tylko powiedział pod nosem i usiadł na
krześle. Po skończonych zajęciach wszyscy udali się do swoich pokoi (mieszkali
w szkole). Żadne z nich od czasów gimnazjum nie zmieniło pokoi ani ich
wystroju. Zbyt wiele wspomnień z tym się wiązało. Od ciągłej gadaniny do
fabryki i z powrotem do uciekania przed Jim’em kiedy tylko coś przeskrobali.
Dyrektorem był nadal nikt inny jak Jean-Piere Dellmas tylko już chodzący
bardziej przygarbiony i od czasu do czasu kaszląc. Widać było, że zdrowie i
wiek dawało o sobie znać, ale on nie chciał opuszczać szkoły. Wcześniej już wspomniany Jim również był w
szkole, bo to był praktycznie jego dom. Nie miał żadnej rodziny i nikt nie miał
przeciwko żeby on tu został. Mimo swojego wieku nadal uczył wychowania
fizycznego. Pani Hertz poszła na emeryturę, ale czasem zdarzało jej się wpaść
do szkoły i porozmawiać z nauczycielami z tymi którzy zostali i tymi
nowymi. W sobotę cała trójka siedziała w
pokoju Jeremiego i czekali na wejście Sterna. Po kilkunastu minutach stał już w
progu i gdy tylko Odd go zobaczył rzucił się na niego jakby się nie widzieli
pół życia. Bruneta to nawet uszczęśliwiło, bo to w końcu niemu nadal żyję.
Następnie przywitali się z nim Belpois i Hopperówna. Na wspólnym rozmawianiu
zleciało im całe popołudnie.
- Właśnie, zapomniałem Wam o czymś powiedzieć – Nagle z
lekko podniesionym głosem powiedział Einstain zwracając na siebie uwagę
pozostałej trójki. – Będziemy mieli jeszcze jednego gościa dzisiaj i raczej nie
uwierzycie kto to jest – Powiedział lekko podekscytowany, jednak w jego głosie
również można było usłyszeć lekkie drżenie co świadczyło o strachu. Wszyscy
tylko domyślali się o kogo chodzi, jednak nie byli do końca pewni. Już chciał powiedzieć, lecz pukanie do drzwi
mu przerwało.
- Wejdź – Powiedział i drzwi otworzyły się i kogo za nimi za
stali jeszcze bardziej ich zadziwił, bo nie tego się spodziewali. Aelita, Odd i
Urlich byli święcie przekonani, że w progu stanie Ona, lecz bardzo się
pomylili, gdyż w drzwiach stanął
William. Żadne z nich nie wiedziało co ma powiedzieć. Dumbar wszystkich prześledził wzrokiem. Nie
bardzo się zmienili, prócz Urlicha, który miał teraz włosy do ramion oraz
zmienił styl ubierania się. Miał na sobie czarną bluzę z czarno-białym
podkoszulkiem oraz szerokie niebieskie spodnie. Nie patrzył na niego tylko w okno. Od razu można było się
domyślić, że spodziewał się kogoś innego, ale cóż, nie zawsze można dostać tego
co się chcę.
- Willam, a Ty co tutaj robisz? – Zapytał w końcu Ulrich.
Ten tylko usiadł na jego łóżko i tępo patrzył w podłogę.
- Jeremy na kiedy masz ustawiony ostatni „powrót do przeszłości” ? – odezwał się w
końcu Dunbar. Nikt tego pytania się nie spodziewał. Einstain poprawił swoje
okulary i przez kilka chwil się zastanawiał.
- Jakoś pod koniec 2007 roku, ale dlaczego o to pytasz?
- Mieliśmy z Yumi
wypadek i lekarze nie dają jej szans – z jego oczu poleciały łzy i w ogóle na
nikogo nie spojrzał. Wszyscy poczuli smutek. Jeremy nagle podniósł się ze
swojego krzesła.
- Tylko wiecie co to oznacza? –Spojrzał na wszystkich.
- Powrót X.A.N.Y i jeśli chcemy się cofnąć o 10 lat to
musimy się przygotować na zmiany w przeszłości i na znaczne wzmocnienie naszego
„przyjaciela” - wtrąciła się
Aelita. – Czy jesteście podjąć taki
krok?
- Tak – odpowiedział bez zastanowienia Stern. Młoda Japonka
wiele dla niego znaczyła i zrobiłby dla niej wszystko. Tak jak w przypadku
straty pracy jej ojca i włączanie powrotu do przeszłości żeby mogła dłużej z
nimi być. Zaraz za nim podniósł się Odd. Po chwili wszyscy szli w stronę
fabryki. W głowach wszystkich ukazały się wspomnienia. Uciekanie z lekcji lub w
ogóle nie pojawianie się na nich, wymakanie się w środku nocy z internatu. Po
ponad 20 minutach znaleźli się przy windzie. Po wciśnięciu guzika usłyszeli
znajomy dźwięk nadjeżdżającej windy. Jak tylko otworzyła się wszyscy prócz Yumi
weszli do środa i zjechali do pomieszczenia z superkomputerem.
- Jeszcze raz. Jesteście tego pewnie? – Zapytał odwracając
się w ich stronę. Teraz dla wszystkich była najważniejsza Japonka niż powrót
Xany. Mimo iż nie widzieli się tyle lat daje
traktowali ją jak najbliższą przyjaciółkę.
- Tak, włącz go i odpal powrót do przeszłości - odpowiedział za wszystkich brunet. Blondyn
odwrócił się i podszedł do maszyny. Pociągnął do góry wajchę i całe
pomieszczenie znów świeciło się dawnym blaskiem. Nie czekając ani chwili dłużej
pojechali do góry do Sali z komputerem. Jeremy zaczął coś klikać na
klawiaturze.
- Cofniemy się do momentu kiedy walczyliście z kolosem.
William, bądź przygotowany do walki, ponieważ tak wszystko udało się zaprogramować
żebyś po powrocie też był w Lyoko i walczył u boku innych. Musicie również
chronić Yumji, bo może przez pewnien czas nie wiedzieć o co chodzi. – chciał uruchomić
powrót, lecz William przerwał mu.
- Ja mam jeszcze pytanie.
- Jakie – odezwała się Aelita spoglądając na czarnowłosego.
- Mówiliście o zmianie w przeszłości, o jakich zmianach
wspominaliście? – spojrzał podejrzliwie na blondyna.
- Ktoś z Nas zapomni to co działo się teraz i zapewne będzie
to Yumi, ponieważ jak mówiłeś jest w ciężkim stanie. Jest możliwość, że odzyska
pamięć z tego życia, ale nie jestem do końca o tym przekonany. Również szkoła,
stan klasy może ulec zmianie. – Odpowiedział mu zgodnie z prawdą. Wszyscy przez
krótki czas zastanawiali się nad sytuacją.
- No to co, wracamy do Kadic jako uczniowie? – nagle odezwał
się Odd, który do tej pory nie odezwał się ani słowem.
- No Einstain wal, bo nie wiadomo co się teraz dzieje z Yumi
– pogodnił okularnika brunet.
- No dobra, powrót do przeszłości – Belpois wcisnął „Enter”
i z holomapy „wyszła” biała aura i wszyscy cofnęli się o 10.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz